środa, 29 czerwca 2016

Zwracam honor dolnośląskiej Platformie - rozwiązanej przez Schetynę niestety

Jak się dowiadujemy z pierwszej ręki, to nie Schetyna wycofał się z sojuszu z pisiorami (na wtorkowej sesji sejmiku dolnośląskiego), jeno szóstka radnych Platformy bezczelnie się wobec kierownictwa partii zbuntowała. 
Nie dość tego, że nasz el Capitano Schettino chciał zdradzić sojuszników z opozycji, to jeszcze nie udało mu się tego przeprowadzić. Bolesne, ale prawdziwe, 
Na próżno Piotr Borys siedział w gabinecie wojewody Hreniaka, na próżno Lipiński Adam osobą własną walczył na plenarnej sali, na próżno wreszcie Raczyński Robert słał w bój lubińskie bataliony. 
Żeby było śmieszniej, ponowny wniosek o odwołanie marszałka Przybylskiego będą mogły okrutne pisiory zgłosić dopiero za pół roku, a więc praktycznie w nowym roku. . 

Znowu o Ślęży - świętej celtyckiej górze tańczących druidów

Mieszkańcy Sobótki i  Sulistrowiczek nie raz i nie dwa zachodzili w głowę, jak to jest możliwe, żeby święta góra Ślęża nie była górą katolicką. Podobne wątpliwości targały potężnym i przenikliwym umysłem miejscowego proboszcza - kapłana z Sulistrowiczek. Do czasu żył on w przekonaniu, podzielanym przez większość parafian, że góra Ślęża była górą katolicką niejako z natury, po prostu od zarania dziejów. 
Jakież była zdumienie księdza proboszcza, gdy okazało się niespodziewanie, że nasi neopoganie spod znaku Łady, Swarożyca, Trygława i Światowida, nie widzą siebie zupełnie w charakterze potulnych katolickich owieczek. 
Gdy proboszcz zwiedział się o istnieniu neopogan, popełnił tragiczny w skutkach błąd. Nakazał mianowicie kierowniczce schroniska położonego na samym szczycie świętej góry usunięcie figury Światowida, która w holu tegoż schroniska stała od głębokiego PRL-u.. 
- Dobrze, przewielebny Ojcze duchowy, rzekli na to neopoganie - rozumiemy Twoje głęboko chrześcijańskie podejście do problemu, jednak tak sprawy nie zostawimy. 
Dodać trzeba, że pół roku wcześniej proboszcz uczynił piękną drogę krzyżową na północnym zboczu świętej góry. 
Wyobraźcie sobie Państwo, że bezbożni neopoganie spalili do cna wszystkie stacje. Niech gwałt sie gwałtem odciska - powiadali. 
Już po tygodniu Światowid - syn i jednocześnie brat Swarożyca - powrócił był szczęśliwie na swoje miejsce w schronisku. 
Naonczas ślężański miś chroniący od niepamiętnych czasów kultową górę, uśmiechnął się od ucha do ucha. 

wtorek, 28 czerwca 2016

Grzegorz Schetyna zdradził wspólną linię opozycji

Kiedy to się stało? To się działo od pewnego czasu, tyle że w ukryciu - pod auspicjami Kościoła i w innych przytulnych miejscach. Rozmowy Schetyna - Kaczyński, Schetyna - Lipiński, Borys - Lipiński toczyły się w miesiącu czerwcu w najlepsze, gdy - w tym samym czasie - Schetyna nieudolnie udawał sojusznika KOD-u, PSL-u i Nowoczesnej. 
Czego dotyczyły tajne pertraktacje Schetyny i Borysa z ulubionymi naszymi pisiorami? 
W kwestiach strategicznych pytać należy protagonistów-dżentelmenów o nazwiskach Schetyna Grzegorz i Kaczyński Jarosław. 
Doraźnie Schetynie szło jak zwykle o zemstę na Protasiewiczu (za pamiętną porażkę na zjeździe w Karpaczu, kiedy to piękny i mądry Król Donald I nakazał pozbawić swego druha władzy nad własnym regionem), Kaczyńskiemu i Lipińskiemu zaś o przejęcie drugiego - po Podkarpaciu - samorządowego województwa. 
Naturalnie nie o samo marszałkowskie województwo tu idzie (chociaż synekury też nie do pogardzenia) jeno o 9 mld złotych w Regionalnym Programie Operacyjnym. 
I cóż takie stało się wczoraj na sesji dolnośląskiego sejmiku? Stały się dwie rzeczy, które rozpatrywać wypada w dwóch zupełnie różnych planach: lokalnym - istotnym dla marszałka Przybylskiego i miejscowych działaczy oraz znacznie ważniejszym - ogólnopolskim. 
Lokalny wymiar sprowadził się do tego, że prezydent Lubina Raczyński Robert (ten wystrychnięty na dudka przez arcymądrego Kukiza) dogadał się z pisiorami (Lipiński Adam) oraz PO (Schetyna, Borys) w zakresie przejęcia władzy na Dolnym Śląsku. Trójporozumienie owo uzupełnione przekupnym planktonem może byłoby i lepsze dla regionu, gdyż marszałek Przybylski Cezary od dawna już nie rządzi, zresztą nigdy specjalnie nie próbował. Pod jego kierownictwem województwo wpadło w całkowity dryf. 
Pozostaje jednakowóż aspekt ogólnopolityczny - układając się z pisiorami Grzegorz Schetyna zdradził swych opozycyjnych partnerów. 
W polskiej tradycji zdrajcy bywali surowi i bezwzględnie karani. 
Na samej sesji stało się niewiele: koalicjanci-zamachowcy cofnęli się w ostatniej chwili przed przejęciem całej władzy (mieli odpowiednią po temu większość), odwołali jedynie wicemarszałka z Bezpartyjnych Samorządowców i powołali panią z Kamiennej Góry od Schetyny. 
Czemuż to cofnęli się o krok posiadając większość? 
Mamy dwie interpretacyjne możliwości. Mógł Schetyna przestraszyć się ogólnopolskich konsekwencji, również we własnej partii; mógł się też ktoś ze skorumpowanych w ostatniej chwili wyłamać. 
c. d. mydlanej opery nastąpi niebawem 

Żołnierze wyklęci czyli jak skutecznie odmóżdżyć młodzież polską głupkowatą propagandą

Sam się czuję wyklęty, gdy zmuszony jestem czytać bądź słuchać straszliwych bredni wypisywanych tudzież głoszonych na temat tuż-powojennego podziemia. 
Chłopcy i dziewczęta bez własnej winy znaleźli się w matni. Ta matnia była i będzie bez precedensu w dziejach. 
Po zdradzie sojuszników w Jałcie i Poczdamie bardzo młodzi Polacy zmuszeni zostali do walki w sporej części również przeciwko własnemu społeczeństwu, śmiertelnie zmęczonemu pięcioletnią okupacją. 
Mówiąc wprost: przeciwko tej olbrzymiej większości społeczeństwa, która po piekle wojny chciała coś wreszcie ocalić od zagłady i coś normalnie - jak każdy człowiek - budować. 
Wśród osób współpracujących z nową władzą ubecy, KBW, czy agenci NKWD stanowili znikomy odsetek. 
Dodać należy, że polityczna rachuba WiN-u, organizacji NIE, czy przeróżnych odmian NSZ-u sprowadzała się w istocie do czekania na trzecią wojnę światową. Tak jakby drugiej było mało. 
To raz. A dwa: to kwestie personalne, kadrowe rzekłbym. Pseudoprawicowa - obecnie już niestety państwowa propaganda - miesza bez litości ludzi szlachetnych ze zwykłą swołoczą. 
Generał Nil-Fieldorf, rotmistrz Pilecki, Łupaszka, na koniec nasz wrocławski Klamra to byli bohaterowie. Zbrodnią bezdennej głupoty jest mieszanie ich z hołotą, pospolitymi bandziorami pokroju Ognia, Burego, czy Ponurego. 
Ogień mordował bez litości Żydów i Słowaków, regularnie też donosił na kolegów z AK do UB, czy NKWD; Bury miał zwyczaj otaczać białoruskie wsie zwartym kordonem, mordując następnie wszystkich bez wyjątku - kobiety i dzieci w pierwszej kolejności. Bury, aresztowany przez KBW pierwszego dnia obciążył swego zastępcę. 
Niczym się ta zdemoralizowana hołota nie różniła od szalejących na Wołyniu rezunów z UPA. 
Ci watażkowie mordowali bezbronnych wbrew jednoznacznym rozkazom kierownictwa polskiego podziemia. 

BREXIT z Islandią, BREXIT z Kaczyńskim

Naprawdę warto było z tym tekstem poczekać do wczorajszego wieczora. Chaotyczna, bezsensownie ustawiona i dramatycznie bezproduktywna zbieranina (głownie czarnoskórych) gwiazd i gwiazdeczek brytyjskiego futbolu została bezapelacyjnie wdeptana w trawę przez fantastycznie zorganizowanych islandzkich Wikingów - półamatorów. 
Dość powiedzieć, że w Anglii mamy półtora miliona zarejestrowanych futbolistów, na Islandii zaś 417. 
Poziom roboty trenerskiej zaprezentowany przez angielskiego szkoleniowca porównać można jedynie do Davida Camerona, względnie naszego strategosa wszechczasów - Kaczyńskiego Jarosława. 
Z litości nie wspomnę o porażającej urodzie islandzkich fanek, bo musiałbym jako szowinistyczna świnia wspomnieć o Angielkach, a podobne porównania polskiej szlachcie nie przystoją. 
Czemuż to, ach czemuż porównuję trenera-półgłówka do dwóch wybitnych europejskich acz konserwatywnych mężów stanu (Cameron i jego następca, żeby było jasne, już nieeuropejscy). 
Ano głównie dlatego, że nic nie ma pod słońcem gorszego dla polityka niźli rola podrzędnego a pożytecznego idioty. 
Władimir Władimirowicz przez lata łożył ciężkie pertorubelki na Marinę le Pen i Nigela Farage (to niesłychany przykład jawnych i bezczelnych w swoim bezwstydzie agentów Kremla), nie łożył jednak przecież na Camerona, czy Kaczyńskiego. Nie łożył, gdyż nie musiał. 
Chłopcy robili, robią i będą robić za rosyjską partię w Anglii i w Polsce zupełnie za bezdurno. 
Szkoda dodawać, że od niepamiętnych czasów celuje w tej zabawie Macierewicz Antoni; podobno również nie pobiera on dienieg, choć jego kompani z partii Zmiana już tak. 
Nie wiemy do końca, jak jest z Ojcem Dyrektorem - pamiętamy wszakże o potężnych nadajnikach Radia Maryja emitujących dzielnie sygnał z zachodnich zboczy Uralu już w roku 1993.
I tak bez jednego wystrzału Władimir Władimirowicz doprowadził z palcem w odbycie Imperium Brytyjskie do ostatecznego rozpadu (Szkocja wyjdzie na pewno, chyba że będzie powstrzymana siłą), a europejskie bezpieczeństwo do stanu określonego zgrabnie przez byłego ministra Sienkiewicza jako "byt istniejący jedynie teoretycznie". 
Zastanawia bezgraniczna buta Jarosława Polskę-zbawa, któren to potężny umysł jeszcze wczoraj z Waszczykowskim ogłaszał, że brytole zastąpią nam tuskowych niemiaszków w roli partnera strategicznego wewnątrz Unii; dziś z niezmiernie inteligentnym wyrazem swego oblicza wzywa on Europejczyków do przyjęcia nowego traktatu. 
Oj pogoni nam kota (Jarkowego takoż) Władimir Władimirowicza z Trump Donaldem Donaldowiczem! 
Nie będziemy musieli długo czekać. 

niedziela, 26 czerwca 2016

Z czego słynie góra Ślęża i miasto Sobótka

Niełatwo się o tym opowiada, zważywszy na bogactwo i nasycenie treścią dziejową ostatniego tysiąclecia tego wygasłego (nieczynnego) wulkanu. Góra Ślęża, choć obiektywnie niezbyt wysoka - niewiele ponad 600 m n.p.m. - od zawsze budzi straszliwe emocje dziejopisów i szerokich rzesz zwyczajnych zjadaczy chleba. Gdy w IV w. p. n. e. przybyli tu Celtowie - widziała ona (ta góra) niejedno - głównie oniryczne w formie, a erotyczne w treści tańce druidów wielbiących ekstazę. 
Gdy w VI wieku n. e. przybyli tu ze wschodu pierwsi Słowianie, zrobiło się trochę nudno. Na szczęście w noc Kupały góra odzyskiwała niegdysiejszy wigor, czemu się zresztą trudno dziwić - lały się przecież miody, lała miejscowa okowita. 
Słowianie jednak - jak to pre-katolickie drętwusy - często poprzestawali na skakaniu przez ognisko. 
W bliższych nam czasach komuniści kazali licealistom, a nawet dzieciom ze szkoły podstawowej, kopać starożytne wały kultowe; niewątpliwie szło o to, że żadnych Celtów tu nigdy być nie miało, jeno od zawsze, od zarania dziejów - prasłowiańscy podpasieni blondyni. 
Jako dziecię czytałem komiks poświęcony ślężańskiemu misiowi. Czerwoni redaktorzy kazali misiowi (w oryginale rzecz jasna celtyckiemu) robić różne rzeczy na zboczach prastarej góry; wszakże, gdy w wieku XIV przyszli tu raubritterzy, redaktorzy owi po prostu uśpili misia - zapadł on w siedemsetletni z górą sen zimowy. Zgadnijcie co go obudziło? Otóż tanki Krasnoj Armii szturmujące zatwardziałą w oporze Festung Breslau. Miś od tej pory cierpi na bezsenność. 
Całkiem niedawno doszło na tych terenach do przerażającego dramatu: oto proboszcz z Sulistrowiczek (inna wieś u podnóża wulkanu), nakazał usunąć ze schroniska PTTK wieńczącego szczyt, dwumetrową figurkę Światowida wyrzeźbioną w modrzewiu przez miejscowego artystę. 
Proboszcz ów nie znał najwyraźniej brytyjskiej maksymy: kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. I tak narodowcy z miasta Sobótki, rozżaleni tym aktem katolickiego terroru, podpalili księdzu kościół, a co gorsza plebanię. 
Wyobraźcie sobie rodacy, że w przeciągu trzech tygodni Światowid wrócił na miejsce i dalej cieszy oczy naszych neopogan. 

Właśnie w tej sekundzie Schetyna Grzegorz oddaje dolnośląski sejmik pisiorom

Wcześniej spekulowaliśmy na podstawie kościelnych przecieków, dziś już wiemy na pewno. W ostatni szabas Kaczyński, Schetyna oraz Raczyński Robert wraz z "planktonersami" (to przedstawiciele planktonu - proszę sprawdzić w Wikipedii) przekupionymi synekurami w KGHM, dogadali się, iżby na sesji wtorkowej, najpóźniej środowej odwołać zarząd województwa dolnośląskiego z marszałkiem Przybylskim Cezarym na czele. 
Przypomnijmy, że po niedawnym rozwiązaniu dolnośląskich struktur Platformy, większość jej sejmikowych radnych postanowiła przejść do Bezpartyjnych Samorządowców Roberta Raczyńskiego - gdyż odwagi cywilnej im zbrakło, żeby pójść prosto do Petru Ryszarda. Raczyński Robert - prawdziwy, czyli nastojaszczyj hrabia z tych Raczyńskich - to ten sam, któren wielkorządcą jest Lubina od piętnastu kadencji (uwaga żart, choć słaby). 
Mąż ten, przez Kukiza ostatnio bezlitośnie bez mydła potraktowany, słynie z tego, że każdorazowo w dniu obrad rady miejskiej Lubina idzie pływać na basen, który zresztą sam zbudował z cuchnących prawicowcom unijnych środków. 
Czemuż to przypisać tak niekonwencjonalne zachowanie koalicjanta - jak słyszymy - partii prawej i sprawiedliwej?
Chodziło otóż o to, żeby w dzień obrad miejscowego samorządu, tak zwani żurnaliści lokalni zajmowali się jego boskim ciałem migoczącym wśród fal, miast jakąś żałosna rada miejską. 
Onże watażka małomiejski Raczyński w ciągu sześciu kadencji swej władzy do tego doprowadził, że w radzie miejskiej Lubina posiada 22 radnych na 23. W powiecie dla odmiany zadowala się nieco skromniejszą większością. 
Tenże domorosły geniusz małomiasteczkowej polityki uznał teraz, że skoro Schetyna dogadał się z pisiorami w celu zabicia choćby śladu po Protasiewiczu Jacku i jego akolitach, to on wszechwładny kalif drobnomiedziowy domknie koalicję - koalicję zdrady.
Raczyński Robercie, mój niegdysiejszy przyjacielu, ba kolego z roku w żałosnym Instytucie Historii Uniwersytetu Wrocławskiego im. Bolesława Bieruta! 
Opowiedz przyjacielu jakeście to wspólnie z pisiorami korumpowali plankton. opowiedz okrutny przywódco, jakeście to oferowali słabym ludziom frukta miedziowe i okołomiedziowe - po 30 tys. zł netto na twarz. 
I wspomnij kochany mój Robercie na los Andrzeja Leppera; czyż nie masz się za intelektualistę, niedawny jeszcze wielbicielu księcia Kropotkina. 

Twój kolega 
Paweł Kocięba-Żabski